Bakteria agentką śmierci?

Czy Ty na pewno jesteś Pacjentem dentystycznym?

 

“Pamiętam jak od wczesnego dzieciństwa moja mama zabierała mnie do gabinetu dentystycznego” - wspomina moja Pacjentka.

“Nie przypominam sobie, by moja dentystka była kiedykolwiek zadowolona ze stanu moich zębów. Doszłam do takiego momentu, kiedy to wyjście na wizytę u stomatologa było równoznaczne z wierceniem. Tak miałam głęboko zakodowaną tą zależność, że dentysta nigdy nie kojarzył mi się z profilaktyką. Choć nigdy mnie ząb nie bolał, to wyrok jaki padał z ust dentysty był wciąż ten sam- próchnica.”

Powiem uczciwie, że z taką relacją spotykam się dość często w gabinecie. Pacjenci robią wiele by zachować zdrowe zęby a tym samym uśmiech.

Niestety nie zawsze ten wkład przekłada się na stan faktyczny.

Czas gdy uważałam, że zdrowa jama ustna równa się higiena, mam dawno za sobą. Nie zrozumcie mnie źle- higiena jest niezbędna do utrzymania zdrowia! Jednak sam proces higienizacyjny, polegający na mechanicznej próbie usunięcia płytki bakteryjnej, bez wsparcia całego organizmu, nie ma szans zakończyć się sukcesem.

Już ponad 100 lat temu Weston Price udowodnił, że próchnica jest układową chorobą degeneracyjną. Czyli nie dotyczy ona samej jamy ustnej.

Idąc dalej tym tropem, skoro nie dotyczy tylko jamy ustnej, to czy na pewno jesteś Pacjentem dentystycznym?

Zmiana paradygmatu. Czy na pewno OK (OK= zero killed)

Zaledwie w paru ostatnich latach, informacje jakie uzyskujemy z badań naukowych nad ludzkim mikrobiomem, rewolucjonizują nasze podejście do bakterii jako agenta śmierci.

Po tym jak bakterie kojarzyły się nam z chorobą a nawet śmiercią (ponieważ niektóre bakterie mogą doprowadzać do śmiertelnych infekcji przy spadku odporności), nowe badania każą nam wziąć pod uwagę możliwości tych mikroskopijnych stworzeń w utrzymaniu zdrowia.

Te bakterie, których bardzo zawzięcie próbujemy się pozbyć, są niezbędne do optymalnego wchłaniania związków odżywczych, wyrzucania odpadów i mówiąc najprościej utrzymania równowagi w naszym organizmie.

Ogród organiczny.

Wiemy dobrze ( ci z nas którzy uprawiają ogród), że najszybciej z roślin rozrastają się… chwasty. Wtedy wkraczamy ze środkami chwastobójczymi i wybijamy ... wszystko.

Ta analogia została niestety przeniesiona na mikrobiom w jamie ustnej. Tym związkiem chwastobójczym są stosowane przez wielu pasty i płukanki zawierajace różnego rodzaju związki chemiczne, a także antybiotyki. Przez niszczenie bakterii w jamie ustnej, kreujemy wolne przestrzenie, do których bardzo szybko przemieszczają się bardziej wirulentne organizmy ( chwasty), a nie przyjazne, bardziej pożądane (ale rozwijające się wolniej), mikroby. Do tej pory cała nasza praca ograniczała się do pozbywania się Streptococcus Mutans - bakterii zdefiniowanej jako wróg numer jeden dla zębów. 

Najnowsze informacje naukowe dają zupełnie inne spojrzenie na problem.

Pokochaj swoje bakterie.

Okazuje się bowiem, że bakterie uważane za niszczycieli, są całkiem przyjazne- jeśli traktowane właściwie. Czyli, jeżeli wśród bakterii jamy ustnej panuje równowaga, bakterie uważane za przyczynę chorób współpracują z innymi w utrzymaniu zdrowia. Jeżeli jednak dochodzi do zaburzenia tej równowagi, bakterie, na pozór przyjazne, pokazują rogi zmieniając się w patogeny, czyli bakterie chorobotwórcze.

W mikrobiologii takie zjawisko nazywamy pleomorfizmem czyli zmianą kształtu i wielkości bakterii w zależności od zmiany środowiska. Postępując w ten sposób hodujemy super bakterie, które w zamian atakują nasz organizm i w przypadku Streptococcus Mutans powodują próchnicę. Tak więc stosując pełne pestycydów pasty do zębów, doprowadzamy do wyniszczenia przyjaznych bakterii, które chronią nasze zęby, dziąsła i błony śluzowe.

W książce "A Mind of Your Own" Dr.Kelly Brogan, znalazłam taka notatkę odnośnie fluoru: "Historycznie fluor był używany do obniżenia funkcji tarczycy w przypadku jej nadczynności. Powoduje on zakłócenia wielu aspektów tkanki tarczycowej, zaburza normalną fizjologię hormonów oraz wypiera jod i pozbawia selenu...Fluor jest dziś wszędzie, w wodzie pitnej, lekarstwach, pastach do zębów. Ostatnie badania pokazują, że fluor w wodzie nie tylko zwiększa zachorowalność na choroby tarczycy o 30 %, ale nie zabezpiecza przed powstaniem próchnicy, głównej przyczyny dodawania go do wody."

Wspomnę tylko, że chora tarczyca ma niebagatelny wpływ na zdrowie jamy ustnej.

Każdy człowiek ma swój wyjątkowy mikrobiom. 

Jak bardzo jest on niezbędny?

Naukowcy zastanawiajęc się nad tym pytaniem postanowili wyhodować myszy, które zbudowane były w 100% z własnych komórek, czyli nie były gospodarzem dla mikrobiomu. Wnioski jakie wyciągnęli były zatrważające. Myszy były całkowicie pozbawione swojego systemu immunologicznego. Znaczy to tyle, że nie radziły sobie nawet z najmniejszą infekcją. Ich jelita nie miały charakterystycznych pofałdowań, serce uległo obkurczeniu, mózg nie rozwijał się prawidłowo.

 

Okazuje się, że dla naszego prawidłowego rozwoju, te mikroorganizmy są nam potrzebne od narodzin do śmierci.

Wniosek nasuwa się sam, że dbanie o nasz mikrobiom jest kluczem do zdrowia. Jak bowiem możemy mówić o zdrowych zębach jeśli nasze jelita nie funkcjonują i nie są w stanie wchłonąć odpowiednich substancji odżywczych koniecznych by utrzymać zdrowe szkliwo czy zębinę?

 

Nasz genom - czy tylko on się liczy?

 

Przychodzimy na ten świat mając Ok 22 tys ludzkich genów. Gdy zaczyna się w nas rozwijać mikrobiom dostajemy Ok 3 milionów genów. Stosunek 150:1

Nasze geny zmieniają się bardzo powoli . Zabiera to całe pokolenia. Z mikrobami jest zupełnie inaczej. Ich średnia żywotność to 20 min. 

Co to znacz?

To znaczy ze w ciągu 24 godzin można kompletnie zmienić mikrobiom zmieniając jego środowisko.

 

 Co może mieć tak ogromny wpływ na zmiany? Każdy z nas z pewnością powie, że antybiotyki. Tak oczywiście, ale to nie tylko antybiotyki są przyczyną niszczenia mikrobiomu. Jest nim też stres, czy toksyny.

Teraz można łatwiej zrozumieć, że u osób żyjących w ciągłym stresie próchnica rozwija się w zastraszajacym tempie. 

 

Jest tez dobra wiadomość. 

Możesz zmienić swój mikrobiom już w ciągu paru tygodni, przez odpowiednią dietę.

 

Mikrobiota która zasiedla nasz organizm nie tylko rządzi się swoim prawem. Ma również wpływ na ekspresję naszych genów. To nazywa się epigenetyką. Jest to bardzo szybko rozwijająca się dziedzina medycyny.

By to lepiej zrozumieć dam taki przykład. 

Wielu z nas ma predyspozycję do próchnicy. Stąd prawdopodobnie przekonanie, że ją dziedziczymy, mając zęby po mamie czy po tacie. Szereg genów jest w to zaangażowanych. One muszą ze sobą oddziaływać w pewnym schemacie. Wysoka w cukry i produkty przetworzone dieta może te geny włączyć. Geny same w sobie się nie zmienią ale może ulec zmianie ich ekspresja. Czyli możemy je włączyć i wyłączyć. Mikrobiom, który nie ma równowagi może włączyć geny predysponujące nas do takiej czy innej choroby. Zdrowy mikrobiom może tez wyłączyć ekspresję genów.

Najnowsze badania Human Microbiome Project potwierdzają, jakoby próchnica zębów powstawała na skutek zmian zachodzących w składzie mikrofilmu bakteryjnego, na powierzchni zęba.

 

 

Rozumiejąc działanie naszego mikrobiomu, powinna się pojawić myśl zadbania o ten  wspaniały ekosystem jakiego gospodarzem jesteśmy. Bynajmniej nie przez wprowadzenie buldożera ale przez dożywienie. 

 

Spustoszenie zrobione przez lata stosowania produktów, które działały z myślą zabijania złych bakterii, powinno być mądrze usunięte. 

 

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy to zasiedlenie przyjaznymi bakteriami  jamy ustnej. Taką metodę stosujemy w zaburzeniu flory bakteryjnej jelit. 

Niestety jama ustna rządzi się nieco innymi prawami. W tym wypadku nie jest to prosta sprawa. 

Do zasiedlenia jamy ustnej probiotykami dochodzi w bardzo małym stopniu. Jest to spowodowane ograniczoną liczbą szczepów bakteryjnych, które będą chętnie do śluzówek jamy ustnej przylegały. W naszym gabinecie stosujemy  takie działanie po wcześniejszym obejrzeniu mikrobiomu pod mikroskopem.

Pozwala nam to określić ilość nieporządanych, kryjących się po kątach gości. 

Leczenie nie jest procesem łatwym. Prostszą rzeczą jest zapobiegać.

 

Kiedy więc zaczyna się profilaktyka i na czym polega?

Przychodząc na świat w sposób naturalny, czyli przez kanał rodny, pozyskujemy całą masę mikrobiomu matki. Pierwsze bakterie pojawiają się w jamie ustnej, następnie przechodzą do jelit, pozwalając na tworzenie się naszej odporności.

Jeżeli jednak dochodzi do cesarskiego cięcia, rodzące się w ten sposób dziecko, ma  pierwotny kontakt z bakteriami otoczenia i bakteriami skórnymi.  

Kolejnym bardzo istotnym procesem jest pozyskiwanie mikrobiomu przez karmienie piersią.

Badania przeprowadzone na mikrobiomie dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie dowodzą, że dzieci te już nigdy przez całe swoje życie nie będą w stanie odzyskać flory bakteryjnej jaką mogły uzyskać w przypadku naturalnego porodu.

Cesarskie cięcie stało się metodą na życzenie doprowadzając do daleko idących konsekwencji.

Pojęcie mikrobiomu z pewnością zrewolucjonizowało medycynę. 

Czy wiecie, że ciało czlowieka składa się z 5000 trylionów komórek z około 100 mitochondriami w kazdej z nich? Mitochondria to takie małe struktury w naszych komórkach, które są odpowiedzialne za tworzenie energii w formie ATP. Mitochondria mają swoje własne DNA i uważa się, że pochodzą od Proteobakterii. Innymi słowy były kiedyś wolnożyjącymi komórkami, które znalazły dom wewnątrz naszych komórek, zapewniając im chemiczną energię. Mitochondria, uważane są za trzeci wymiar naszego mikrobiomu. Na ten temat można jeszcze bardzo duże powiedzieć, jako że medycyna mitochondrialna jest jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi medycyny. Wszystko to daje nam zupełnie inne spojrzenie na próchnicę.

Czy próchnica jest napewno tylko chorobą jamy ustnej?


Zdrowia życzę :)


« powrót