Spowiedź Bio dentysty

 

W ostatnich miesiącach dużo się działo. Niesamowite konferencje i niesamowici ludzie, którzy mają ogromny wpływ na mój kierunek rozwoju.

Jeszcze parę lat temu, gdy podejmowałam decyzję o holistycznym czy biologicznym podejściu do Pacjenta nie wiedziałam do końca w jakim kierunku będę się rozwijać.

 

Gdy lata temu świadomie zaniechałam zakładania wypełnień amalgamatowych, (po studiach ich nie zakładałam choć z innych przyczyn), biologiczne podejście polegało na nie szkodzeniu metalami ciężkimi zawartymi w tych wypełnieniach i zdrowej diecie.

 

Nowsze badania pokazały, że nie wystarczy nie zakładać wypełnień amalgamatowych, ale trzeba je “umiejętnie” usuwać by nie tylko bezpośrednio nie zatruwać Pacjentów, u których takie wypełnienie jest usuwane, ale by nie wpływać w sposób pośredni przez zanieczyszczony rtęcią gabinet na zdrowie wszystkich tam przebywających.

Nie można dbać o Pacjentów w sposób profesjonalny i zgodny z przekonaniem (o szkodliwości oparów rtęciowych) nie dbając o siebie samego i personel współpracujący. Tak więc w procesie rozwoju powstały bezpieczne warunki pracy dla nas wszystkich. Byśmy przebywając w gabinecie czuli się bezpiecznie.

 

Odpadły zatem wypełnienia rtęciowe. 

 

Zakładanie wypełnień kompozytowych parę lat temu nie budziło większych zastrzeżeń, dopóki, dopóty nie pokazały się badania dotyczące Bisphenoli A w nich zawartych, i ich szkodliwego wpływu na nasz organizm.

Na rynku istnieją wypełnienia kompozytowe nie zawierające Bisphenoli A. Trzeba było je tylko znaleźć na polskim rynku.

Trochę to przypominało spacer po polu minowym, ze względu na to, że prawie każdy przedstawiciel firmy usiłował przekonać mnie o tym , że te właśnie wypełnienia, które sprzedaje, składu toksycznego nie mają. Potem doszła kwestia bondu (kleju utrzymującego wypełnienie w zębie), który najczęściej jest bardziej toksyczny niż samo wypełnienie.

 

Odpadły zatem wypełnienia kompozytowe z Bisphenolem A.

 

Moja droga w kierunku stomatologii biologicznej stała się trochę wyboista.

Taką jednak świadomie wybrałam i należało się jej trzymać.

Kolejne konferencje wprowadzały coraz to nowe informacje. Pojawiły się informacje na temat zagrożeń płynących z leczonych kanałowo zębów.

W gabinecie mam mikroskop, sprzęt do leczenia kanałowego i kolejny dylemat…rezygnować czy czekać i obserwować.

Oczywiście nie byłabym lekarzem, gdybym nie opierała swoich dalszych kroków nie tylko na badaniach naukowych, ale i na obserwacjach klinicznych. Pierwsze z nich mówią jednoznacznie o toksycznym wpływie takich zębów na najważniejsze enzymy życiowe.Te drugie jednak (obserwacje kliniczne)wymagają czasu. 

Kolejna zmiana polegała na tym, że dziś nie proponuję takiego leczenia każdemu. Wiadomo bowiem, że ząb martwy choćby najlepiej przeleczony endodontycznie stanowi ognisko zapalne w organiźmie. 

Wprowadzenie testów ułatwiło sprawę, ponieważ możemy dziś zbadać toksyczność zęba leczonego kanałowo i na dany moment wykluczyć lub potwierdzić diagnozę. Wyczulam jednak Pacjentów na to by zawsze mieli leczony kanałowo ząb na uwadze w przypadku chorób chronicznych.

Nasuwa się pytanie dlaczego w tej kwestii nie jestem radykalna tak jak w przypadku amalgamatów?

Otóż pojawiły sie nowe prepataty biologiczne stosowane w leczeniu oraz same procedury leczenia uległy zmianie. Myśle, że w tym przypadku czas oceni. Jedno jest pewne bagatelizować tego nie można.

 

Nastąpiła era ostrożnej selekcji Pacjentów. Czyż nie jest najważniejszym nie szkodzić?

 

Kolejne zmiany dotyczą kawitacji.

Czyli kondycji , która tworzy się w kości po usunięciu niektórych zębów, ze szczególnym naciskiem na zęby mądrości. 

Zmiany te, mają tak daleko idące konsekwencje, że przymykanie na nie oczu jest niewłaściwe.

 

Tak to zmienia się mój świat, z konwencjonalnego myślenia, w tym pięknym bądź co bądź zawodzie.


W momencie gdy przyszyła mnie myśl , że z pierwotnej stomatologii niewiele pozostanie , na horyzoncie pojawiły się dziedziny, które wymagają głębszego zastanowienia.

 

Przyczyny chorób zębów i dziąseł.

 

Jedną z kolejnych zmian, jakie zawitały w moim myśleniu i jakie wprowadziłam do praktyki to ocena badań laboratoryjnych i badania pierwiastkowego włosa.

Dziś chciałabym napisać o tym drugim. Ponieważ w ostatnim czasie zwróciło moją szczególną uwagę nie tylko pod kątem metali ciężkich.

Nie ukrywam, że na kurs z analizy pierwiastkowej włosa zapisałam się ze względu na metale ciężkie, a pozostałe pierwiastki miały być tylko dodatkiem ;) Dziś jesteśmy przecież społeczeństwem żyjącym na suplementach, więc czego może nam brakować?

 

Okazało się, że tu absolutnie nie chodzi o braki, tylko o to, czego mamy za dużo i nie możemy w prosty sposób wyeliminować.

 

Po wprowadzeniu w gabinecie testu z pierwiastkowej analizy włosa zauważyłam, że każdy Pacjent, który ten test wykonał ( członkowie mojej rodziny i ja sama również) ma podniesiony poziom wapnia.

Biorąc pod uwagę skład zęba i kości, gdzie wapń stanowi podstawowy pierwiastek, Pacjenci ci nie powinni mieć problemów z próchnicą ani paradontozą, w której dochodzi do zaniku kości wyrostka zębodołowego.

Wapń jest niezbędnym pierwiastkiem, odpowiedzialnym za cały szereg procesów. A Pacjentom, którzy mieli podniesiony jego poziom, było daleko do zdrowia.

 

Zaczęłam szperać. To moja druga natura ;)

Nieocenioną książką, która została mi rekomendowana, była książka dr Thomasa Levy “Death by Calcium”. (wapń wyrokiem śmierci)

Pomogła mi spojrzeć na problem wapnia w zupełnie inny sposób.

 

Czyżby podniesiona ilość wapnia w badaniu pierwiastkowym włosa miała aż takie konsekwencje?

 

Książka podkreśla faktyczny problem zdrowotny, jakim nie jest absolutnie brak wapnia w naszym organiźmie, tylko jego przemieszczenie z kości do innych części organizmu, powodując w ten sposób stany zagrażające życiu takie jak np arteriosclerosis czyli zwapnienie naczyń, nowotwory.

 

Tam gdzie mamy nadmiar wapnia pojawia się stres oksydacyjny. 

Ta kondycja jest dobrze znana z tego, że jest czynnikiem wszystkich chorób degeneracyjnych, zwłaszcza nowotworów.

Podniesiony poziom wapnia komórkowego zawsze podnosi stres oksydacyjny, nawet gdy nie ma faktycznie ognisk zwapnienia.

Badania naukowe dowodzą, że gdy dochodzi do wzrostu poziomu wapnia wewnątrz komórki, osób chorych na nowotwory, proporcjonalnie do tego wzrostu dochodzi do rozrostu nowotworu i powstania przerzutów.

 

Przeciwnie obniżenie przyjmowania wapnia czyni nowotwory mniej inwazyjnymi.

 

Takie informacje spowodowały lawinę myśli w mojej głowie. Skoro wszyscy Pacjenci, którzy do tej pory wykonali badanie pierwiastkowe włosa mieli podniesioną ilość wapnia ( który w moim wcześniejszym rozumowaniu był wskaźnikiem zdrowia) to czy nas wszystkich czekał niechybny los?

Jedyną rzeczą jaką mogłam w tym momencie potwierdzić to fakt, że większość z tych Pacjentów cierpiala na takie lub inne choroby jamy ustnej (paradontozę i próchnicę w szczególności). Czyli wysoki poziom wapnia nie sprzyjał. Paradontoza zarówno jak próchnica są chorobami przewlekłymi. Czy wysoki poziom wapnia sprzyja takim chorobom?


Okazuje się, że gdy poziom wapnia pozostaje przez dłuższy czas wysoki, powoduje kaskadę reakcji doprowadzając do apoptozy czyli zaprogramowanej śmierci komórki lub do nekrozy.


Sprzyja temu niechybnie podniesiony poziom zmetylowanej rtęci, która ułatwia przejście wapnia (stanowi kanał wapniowy)do komórki przyspieszając jej śmierć. Pacjenci, którzy oprócz tego charakteryzowali się podniesionym poziomem cukru, mieli większe zniszczenia kostne oraz wyższy poziom wapnia. Wygląda na to, że niektóre kondycje zdrowotne były albo następstwem albo przyczyną zwiększonego poziomu wapnia. 

Skoro istniały kanały ułatwiające przepływ wapnia do komórki z pewnością istniały jakieś blokery tych kanałów.

By utrzymać zdrowie, komórki muszą utrzymywać wapń na pewnym ścisłym poziomie.

Jeżeli istnieje wysoki poziom wapnia pozakomórkowego, utrzymanie właściwego stężenia w komórce wymaga energii komórkowej. Energia ta jest zużywana na kontrolowanie kanałów wapniowych w błonie komórkowej. Komórka radzi sobie z nadmiarem wapnia przez wypompowywanie go na zewnątrz. Jeżeli jednak przestrzeń międzykomórkowa jest przeładowana wapniem, to energia jaką potrzebuje komórka do “wciśnięcia” do tej przestrzeni kolejnej porcji wapnia jest ogromna i powoduje wytworzenie przy okazji dużej ilości oksydacyjnych produktów ubocznych. Jeżeli poziom pozakomórkowy pozostaje podniesiony przez dłuższy czas, wtedy wapń komórkowy nigdy nie utrzyma się na właściwym poziomie. Ta sytuacja zaprasza do rozwoju chorób degeneracyjnych, w przypadku stomatologii ma swój ogromny udział w zaniku wyrostka zębodołowego i paradontozy.

Najbardziej znanym blokerami kanałów wapniowych są leki stosowane w nadciśnieniu, anginie pectoris, epilepsji, chorobie Alzheimera, Parkinsona, przedwczesnym porodzie.

Jest też dobra wiadomość. Istnieją naturalne blokery kanałów wapniowych.Jednym z nich jest magnez.

Magnez

Magnez jest uważany na naturalny bloker kanałów wapniowych. Potocznie też znany jako biologiczny antagonista wapnia. Taka sytuacja powoduje, że nie da się mieć jednocześnie podniesionego poziomu wapnia i magnezu. Co za tym idzie możemy stwierdzić, że u Pacjentów z podniesionym poziomem wapnia dochodzi do niedoboru magnezu.

Regularna suplementacja magnezu jest niezbędna w leczeniu i zapobieganiu przewlekłym chorobom degeneracyjnym.

Brak magnezu pociąga za sobą: 

  • zwiększoną ilość odkładanego wapnia,
  • Zwiększa poziom wapnia wewnątrzkomórkowego
  • Inicjuje osteoporozę
  • Może być czynnikiem indukującym zapalenie i stres oksydacyjny
  • Sprzyja starzeniu gdy brak jest chroniczny

Suplementacja magnezu może w sposób bezpośredni lub pośredni wpłynąć na:

  • Reguluje działanie insuliny. Niedobór magnezu jest ważnym aspektem insulinooporności
  • Zabezpiecza przed chorobami serca
  • Blokuje powstanie arteriosklerozy powstałej na skutek nadmiernej suplementacji witaminy D
  • Przeciwdziała powstaniu osteoporozy
  • Jest niezbędnym kofaktorem ponad 300 reakcji enzymatycznych.

Jeżeli suplementujemy magnez powinniśmy pamiętać, że najlepszą formą suplementacji jest magnez w połączeniu z anionami o wartościach odżywczych takich jak glicynian magnezu. Glicyna jest aminokwasem szeroko rozpowszechnionym i nietoksycznym bez względu na dawkę. Dobrze się wchłania i ma mniejszą szansą w wywołaniu biegunki.

Dawka zależeć może od wrażliwości jelit i waha się od 100-800 mg na dobę.

Innym związkiem odpowiedzialnym za regulowanie tak istotnego poziomu wapnia jest witamina K,D,E,C,omega 3, 

Ale o tom w kolejnych wpisach.

 

Zdrowia życzę


« powrót